KSIĘGA GOŚCI
przejrzyj
dopisz się

ARCHIWUM
2017
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

archiwum ze stycznia i lutego 2005 nieczynne do odwołania

KONTAKT
kaaos@interia.pl





12.01.2005 :: 13:31 Link
coraz bliżej Święta
[przeniesione z blog.onet.pl - 10 grudnia]


Empik, do którego można wpaść poczytać "To My Kibice" w oczekiwaniu na E-1, który jeździ według swojego własnego rozkładu. "Cały naród buduje swoją stolicę" przysłonięto świątecznymi gwiazdkami, a choinka stoi tam już od początku listopada. Policja natomiast stoi na deGola rondzie codziennie, ale i tak jełopy często zatrzymują się na torach blokując przejazd tramwajom. Zamiast palmy mamy teraz wystający z ronda wielki badyl - wichura pozrywała jej liście. Po lewej jakiś śmiec wpadł mi w obiektyw. Ale przecież dopiero się uczę.


No właśnie tak stają. Policja jak widać zajęta jest wlepianiem mandatu. W tle Marriot i w ogóle rozświetlone jak co wieczór Jerozolimskie, na których w latach 60. "jarzyły się efektowne neony".


Lud zebrał się przy Chmielnej w dniu iluminacji Nowego Światu. Sama Chmielna jak widać już udekorowana, ale w stopniu minimalnym - to zaledwie wersja demo tego, co zaraz zobaczą. Uczniowie, studenci, emeryci, renciści, ludzie bez cyfrówek, ludzie z cyfrówkami, trzeźwi, pijani - tłumek wyczekuje aż zaświeci się dekoracja ulicy ufundowana przez LOT. Prosimy o oklaski dla sponsora. Dekoracja ta sama co rok temu nawiasem mówiąc.


Zbudowany w latach 20. XIX wieku, przerobiony przez Rusków na cerkiew, przywrócony do pierwotnego stanu w okresie międzywojennym, w końcu spalony i zniszczony przez Niemców, co to do przesady lubili się materiałami wybuchowymi w Warszawie bawić. Pałac Staszica, bo to on na zdjęciu właśnie jest, po wojnie odbudowano, ale w formie innej niż ta przedwojenna.


Świecą mi prosto w obiektyw. Na tyle intensywnie, że można nie poznać na fotce ulicy Królewskiej.


Rozmyty samochód na Krakowskim Przedmieściu, na wysokości Trębackiej. Pewnie dlatego, że tak szybko pędził, pirat drogowy jeden. Ale ponoć żyje się tu dwa razy szybciej, to dwa razy szybciej się i jeździ. Ale za lat kilka zwykłych samochodów tu nie będzie - Trakt Królewski ma być przebudowany. Zostaną dwa pasy dla autobusów i taksówek, z wąskiego chodnika zrobią szeroki deptak. Pomysł jak najbardziej fajny!


A to tylko Pan Adam podejrzany zza drzew. Fotka ostra jak chili z Tesco, czyli nie ostra wcale. Ale przecież dopiero się uczę.


No i w końcu spodziewany finisz, czyli Plac Zamkowy. Zawsze jest tu pełno ludu. Celowo nie piszę "narodu", bo narodów tu jest akurat wiele. 30 lat temu zamiast Zamku Królewskiego mieliśmy tylko placyk zalany betonem i fragment ściany z oknem Stefana Żeromskiego - jedyny ocalały z apokalipsy sprzed 60 lat kawałek Zamku.


Chociaż tego na zdjęciu nie widać (bo się uczę dopiero, nie wiem czy wspominałem), to choinka życzy wszystkim Wesołych Świąt. Życzy dopiero od początku grudnia, ale gdyby Zamek Warszawski był hipermarketem, to stałaby tu od Wszystkich Świętych.


Komentuj (0)


12.01.2005 :: 13:33 Link
bezsenność na Stegnach
[11 grudnia]


Godzina 4:44. Z bezsennością nie kryją się na 12. piętrze przy Maltańskiej 1 i na 8. piętrze przy Maltańskiej 3. Na Maltańskiej 5 wszystkie światła były pogaszone, ale tego akurat na zdjęciu nie widać.


Komentuj (2)


12.01.2005 :: 13:37 Link
Stegny raz jeszcze
[13 grudnia]

Stegny już były, ale Stegny bezsenne. Tym razem jak to wszystko wygląda za dnia, w spokojne sobotnie popołudnie. Bo to moje osiedle, poza które nie chciało mi się ruszyć. Taka mała prezentacja.


Na boisku tym rozgrywa swoje mecze miejscowy Energetyk. Porywające szóstoligowe widowiska niektórzy obserwować mogą z balkonu. Raz nawet rezerwy Legii tu grały, a w widoczną na zdjęciu bramkę piłką z karnego trafił sam Roman Oreszczuk.


Ulica Sobieskiego, dzieląca Stegny z Sadybą. Wzdłuż niej leci ścieżka rowerowa, którą ludzie uczęszczają w lecie do Powsina. W oddali bloki w kolorze jajecznicy - osiedle Stegny Północ.


Gdy pada deszcz, można schronić się pod daszkiem przy ulicy Egejskiej.


Kawałek zielonego. W ogóle oprócz kupy betonu trochę zieleni nawet tu jest. Po niezabudowanej powierzchni często biegają psy, które urządziły tu sobie sralnię - chodzenie nie wydeptanymi ścieżkami grozi wdepnięciem w minę poślizgową.


Dzieło sztuki współczesnej, czyli blok przy Capri, na którym wyżywają się miejscowi artyści. Znalazł się nawet fan Ratos De Porao, hardkorowych Brazylijczyków.


W tym miejscu często zbiera się miejscowe kółko towarzyskie, by podyskutować z puszką w ręku o sprawach ważnych i nie. Straż miejska zagląda tu raz na 150 lat, więc mandatem to nie grozi. Jest miło, wesoło, można wziąć ze sobą psa.

Komentuj (4)


12.01.2005 :: 13:41 Link
nic nowego
[14 grudnia]


Zakręcony w prawo Nowy Świat. Pusty na dodatek, chwilowo brak autobusów, taksówek, policji i takich tam - samochody zwykłych śmiertelników wstępu tu nie mają. Co nie zmienia faktu, że część z nich zakazem się nie przejmuje wcale.

W tygodniu: Saska Kępa.

Komentuj (0)


12.01.2005 :: 13:44 Link
to był grudzień, pachniała Saska Kępa
[17 grudnia]


Aleja Stanów Zjednoczonych, czyli Trasa Łazienkowska. Na lewo - Saska Kępa. W oddali osiedla Pragi Południe.


Wjazd na jedno z podwórek przy Saskiej. Tuż przy ciemnym wejściu stoją dwa gołębie i czekają na frajera.


I podwórko, do którego owy wjazd prowadzi. Mieści się tu nowoczesny parking na 6000 samochodów i trzepak.


Kościół, który kiedyś odwiedziłem podczas mszy. Tragiczny był jej bilans: 1 ranny, 1 zabity. Ksiądz poinformował, że szuka lekarza, bo zemdlał człowiek. I że właśnie inny zmarł.


Ależ ktoś jest mało przedsiębiorczy, żeby taki kibel wyrzucać! Z powodzeniem można byłoby używany sedes opchnąć na allegro, przecież tam wszystko kupują.

Komentuj (1)


12.01.2005 :: 13:46 Link
najkrótszy dzień w roku
[21 grudnia]


Pan biegnie do E-1, który zatrzymał się przy przystanku z dziurą w dachu. Jeśli nie zdąży, może uda mu się wsiąść do 519 zaraz za nim. I nieważne, że autobusy jadą w dwie różne strony. Siąść w autobusie i rozkoszować się jazdą - to jest naprawdę ważne.


Kierowca Żuka usnął za kierownicą. Na szczęście nie podczas jazdy, tylko podczas sprzedaży choinek. Najkrótszy dzień w roku, a pan go prześpi.


Londyńska mgła osiadła w Warszawie. Sokrates powiedziałby: "widać, że nic nie widać". Astek (mniejsza z tym kto to) powiedziałby: "ziemia spowita mgłą chaosu". A zawsze stąd mieliśmy jak na dłoni Pałac Kultury i kilka z tych wyższych rzeczy z Centrum. A tu dupa!


Oni tu sobie gadu gadu, a psy już wysikane i chcą do domu.

Komentuj (2)


12.01.2005 :: 13:51 Link
Dworzec Główny

29 maja 1976 r. o godzinie 23:18 ostatni pociąg odjechał z Dworca Głównego, który przestał funkcjonować dla ruchu kolejowego. No, przynajmniej dla dalekobieżnych połączeń. Do 1997 startowały stamtąd osobowe do Warki i Radomia. Pośpiechy i expresy leciały linią średnicową przez nowoczesny jak na owe czasy Dworzec Centralny. W każdym bądź razie od ponad 7 lat nic się na Głównym nie dzieje, część peronów rozebrano, o dworcu wszyscy zdążyli zapomnieć, a część nawet nie wie, że taki jest.
Plany były różne. A to wykorzystać te tereny jako część kolei miejskiej Metro II, a to stworzyć tu hipermarket (niektórym marzyła się druga Wileńska - market i dworzec w jednym), w końcu miało tu też powstać European Trade Center sięgające 230 metrów wzwyż - pierwszy budynek wyższy od Pałacu Kultury, przyjacielskiego daru od Związku Radzieckiego. Jak nic nie było, tak nic nie ma, czas pokaże co się z tym terenem stanie.

Może i nie zachwycają foty, bo robione lipnym sprzętem i pod słońce (brawa dla mnie). Poza tym i tematyka taka, że zaciekawić ewentualnie może to to grupkę ludzi, która czuje pociąg do pociągów.


Oto dawne wejście na dworcową halę, do kas i poczekalni na piętrze (to te potłuczone okna). Budynek ogrodzony jest płotem, przez który wsadzić można rękę i pstryknąć fotkę w ciemno, nie wiedząc dokładnie co się fotografuje. Tak jak to powyżej. Zdążyło to wszystko zarosnąć.


Nierozebrane perony sprzed lat. Dawniej pełne ludzi, teraz prawie przez nikogo nie odwiedzane.


Fragmencik dworca, który przejęła Poczta Polska. Zdjęcie krzywe, bo pan ochroniarz stwierdził, że nie można tu fotografować. Ba, wchodzić w ogóle zabraniają. Dlatego fotka z partyzana, podczas wycofywania się. O zakazie fotografowania i wstępu na dworzec informują porozstawiane tabliczki. Pan był na szczęście na tyle leniwy, żeby nie chciało mu się patrzeć gdzie idę.


O ile na wszystkich znanych mi dworcach głównych tory i perony leżą równolegle do siebie, to tu jak widać zrobiono je pod małym kątem - tak, że na końcu łączą się ze sobą.


I sekretne przejście właśnie na wspólnym końcu. Dziś na betonie leżą potłuczone butelki i śmieci, co może świadczyć o aktywności człowieka od czasu do czasu. Co by nie mówić, Warszawa Główna to idealne miejsce na melinę.


Zarośnięte szyny w kierunku Dworca Zachodniego, po których dawno już nic nie jechało. Ale i tak jeździło wyjątkowo długo. Dworzec miał być tymczasowy, do momentu zbudowania nowego, dużego i fajnego. Był taki przed wojną - jeden z najlepszych w Europie ponoć, ogromniasty, większy od dzisiejszego Centralnego ze 2 razy. Dziś w miejscu, w którym się znajdował stoi Pałac Kultury. A ten wybudowany po wojnie funkcjonował tymczasowo... przez 30 lat.


Na jednym z peronów dumnie wyrosło nawet małe drzewo. Nie wszystkie perony jednak przetrwały - część rozebrano, część przeznaczono na wystawę lokomotyw Muzeum Kolejnictwa. Łącznie było ich 6 - 2 dla przyjeżdżających, 2 dla odjeżdżających i 2 dla ruchu podmiejskiego. Teraz podmiejskie osobówki zatrzymują się na dworcu Warszawa Śródmieście, a pośpiechy i expressy na Centalnym.


Tory do nikąd. Aż dziwne, że jeszcze nie wzięto ich na złom. Ludzie, myślcie trochę - jak już macie kraść, to jest tu kupa złomu do zagospodarowania. Skończą się szyny, to zabierzcie się za perony. Ale nie, najlepiej buchnąć tory z tych ruchliwszych odcinków. Ciekawe, kiedy zaczną kraść lokomotywy.


Warszawa Główna widziana z torów z kierunku Zachodniego. Kiedyś zejście w to miejsce groziło zejściem z tego świata. Teraz prędzej spadnie tu na człowieka meteoryt, niż pociąg go rozjedzie. Kurcze, opuszczone miejsca bardzo mnie fascynują.


Po lewej stronie, w miejscu gdzie widać większe drzewa, również były perony. Ale być przestały, rozebrano je, zasłoniła je trawa. Jeszcze dalej w lewo, wychodząc poza zdjęcie, doszłoby się do torów dzisiejszych - tuż przed stacją osobówek Warszawa Wola. Torami tymi jeżdżą też i pociągi dalekobieżne, z Centralnego na Zachodni i odwrotnie.


Zdjęcie z torów, na które to zdjęcie wkradł się promyk słońca. Niech wyobraźnia dorysuje tłumek podróżnych, skosi zarośla, odremontuje troszkę peron i będziemy mieli obraz sprzed 30 lat.


A to budynek dworcowy, widziany z drugiej strony - dzisiejsze Muzeum Kolejnictwa. W piątki od 10 do 15 można tu wejść za friko. W środku nawet kilka fajnych rzeczy odnośnie warszawskich dworców, jak komuś się nudzi i naprawdę nie ma co robić, to polecam odwiedziny Muzeum.

Komentuj (14)


12.01.2005 :: 13:57 Link
widziane z wysoka
[3 stycznia]

A może by trak wdrapać się gdzieś wysoko... Hm, wysoko. Wysoko to pojęcie względne. Pewnie przedmieścia Nowego Jorku są wyższe, jeżeli Nowy Jork w ogóle takowe posiada. Ale jak na nasze, polskie warunki to wcale tak źle nie jest.


Świetliste Aleje Jerozolimskie, a za nimi wszystkie Wspólne, Hoże, Wilcze, Poznańskie, Koszykowe, które zasłaniają Politechnikę i Pole Mokotowskie. Ale widać plac Zbawiciela, a właściwie tamtejszy kościół.


Najfajniejszy - według mnie - z tych naszych drapaczy. Hotel Marriott - niby zwykły, kwadratowy, a jednak. Za nim chowa się drugi, właściwie taki sam budynek. Ale nie Marriott, tylko Intraco II, którego ze względu na to schowanie się nie widać.


Hotel Forum przy skrzyżowaniu (rondzie właściwie) Marszałkowskiej z Jerozolimskimi to dziś Hotel Novotel, ale i tak wszyscy mówią Forum. A patrząc na to co za nim - chyba jedyna strona Warszawy, gdzie światła kończą się przed horyzontem. Ale puste tereny nie mogą się zmarnować, pewnie w głowach architektów i innych już wyrasta tam nowe osiedle. Bo w końcu chętnych do sprowadzenia się tu wciąż przybywa - dwa miliony Polaków chciałoby w Warszawie mieszkać, 80% narodu chciałoby Warszawę zobaczyć.


Galeria Centrum w prawym dolnym rogu daje po oczach. W centralnym punkcie fotki nieoświetlony Hotel Warszawa, przed wojną najwyższy budynek w mieście. I chociaż podczas powstania trafiła go olbrzymia bomba, to nie złożył się i najwyższym budynkiem do czasu wybudowania Pałacu Kultury pozostał.


Stoją przy Marszałkowskiej jeszcze dwa takie jak ten Indesit - Bosch i... cośtam, dawnej Panasonic, teraz nie pamiętam co.


Śródmieście Północne, dalej Muranów. Widać tu troszkę wieżowiec przy placu Bankowym zwany Błękitnym, który nocą wcale błękitny nie jest. A jeszcze dalej Intraco wyrasta na muranowskiej ziemi, którą kiedyś Niemcy zamienili w prawdziwą kamienną pustynię.


Widok na Ochotę zostanie kiedyś ciut przysłoniony przez budujące się tuż przy Centralnym Złote Tarasy - 200 sklepów, kina, restauracje, parking i biurowiec na metrów sto pięć.


Intercontinental i Warszawskie Centrum Finansowe - dwa najwyższe po Pałacu i przestrzelonym Warsaw Trade Tower budynki w Polsce.

Komentuj (3)


12.01.2005 :: 14:00 Link
ołpen ap
[4 stycznia]

Dobrej kawy bym się napił. Ale takiej z metrem i cukrem. W grudniu zmieniono trochę wygląd wejścia do najdłużej budowanego metra w Europie. Chcąc wybrać się w stronę Kabat należy wejść do kubka, w którym zamiast kawy są ruchome schody.

O ile kubek Nescafe nie wygląda rażąco, to ilość reklam we wszystkich miejscach przeraża. Do niedawna było normalnie. Ale najpierw pociągi metra oklejono Heyah, potem reklamy pojawiły się w środku, również w autobusach, a jedna z gazet napisała, że reklamy będą też... na podłodze wagonów. Mało tego - w niektórych autobusach może zamontowane zostaną ekrany, na których przewijać się będą reklamy. Niskopodłogowe tramwaje niebawem też mają zostać obklejone reklamami. Jest tego tyle, że można dostać - za przeproszeniem - pierdolca. Pozaklejali nawet szyby, wciskają to dziadostwo wszędzie, gdzie się da, sprzedają każdy wolny kawałek. A bilety... i tak mają zdrożeć. Ktoś tu nas w jajko robi.

Komentuj (0)


12.01.2005 :: 14:05 Link
podglądamy konkurencję
[10 stycznia]

Warszawa taka jaka jest, taka jest. Dziś jednak nie o Warszawie wyjątkowo, a o naszej konkurencji. Taki mały szpiegowski raport. Kraków - dawna stolica Polaków. Ot, to na co można się w niej natknąć, chodząc trasami niekoniecznie turystycznymi. Ewentualną złośliwość proszę wybaczyć - tak to jest między nami krajanami (traktować z przymrużeniem oka). Analiza porównawcza kiedy indziej, ale na pewno takowa będzie.


No to mamy przechlapane. Złapią nas! Jesteśmy na liście spajdermena spod znaku Białej Gwiazdy, i to w jakim doborowym towarzystwie. Pod tym względem Kraków jest najbardziej powalonym miastem w Polsce. Klimaty to wręcz ekstremalne, że wielu by wymiękło. A i strefy wpływów dość niejasne: w pewnym przejściu pod torami rządzi Cracovia, ale przy jego wejściu i wyjściu napisy już Wiślackie. Obie grupy grożą sobie wyrżnięciem.


Nad Stawem Płaszowskim postawiono tabliczkę z bardzo ważną informacją. Niedaleko stąd znajduje się stacja Kraków Płaszów, na której trasę często kończą pośpieszne z Warszawy. A jeszcze bliżej bazar Tandeta. Może niezbyt estetyczny, ale można na nim kupić to i owo taniej, niż na Stadionie, przy którym Tandeta i tak wygląda nieźle.


Naprawdę nic jak zacząć skakać z rozpędu na ścianę, to nie żart: Oko TERZ jest przyjacielem CRACOVI. Obok, czego na szczęście nie widać, było coś o wiślackich, przepraszam, KÓRWACH. Śmiać się czy siąść i płakać? ... ... Brak słów. (Tak, wiem - jełopy znajdą się wszędzie, również i u nas)


The Animals mieli Dom Wschodzącego Słońca, a tutaj mamy Kopiec Zachodzącego Słońca. Kopiec Krakusa, dla ludzi z dobrą kondycją całkiem ładny punkt widokowy.


Z dwóch stron napis "przejście drugą stroną ulicy". Trochę ktoś niezdecydowany. Najlepiej odcinek przejechać rowerem, albo iść środkiem.


Nie mogłem w to uwierzyć... Kręgi w trawie! Kosmity! Latające UFA! A może mistyfikacja? Zdjęcie trzeba przesłać do studia programu Nie Do Wiary, które nawiasem mówiąc w Krakowie się mieści.


Wawel zza drzew. Trzeba przyznać, że to im się udało - całkiem niemałą powierzchnię mieli tu królowie. Zamek Warszawski, chociaż bardzo ładny i w ogóle, przy Wawelu wygląda trochę jak kawalerka przy M-6.


Aaaaa to chyba jakaś pomyłka? Halo? Wodociągi Stoł. Król. Miasta Krakowa? No Król. OK, ale Stoł.? Czy może ja o czymś nie wiem? W każdym bądź razie patrząc pod nogi też można wiele zobaczyć.


A w Sukiennicach namalowane są herby polskich miast. W samym ich środku dwa największe, wiadomo jakie. Warszawa i Kraków stoją naprzeciw siebie i mierzą się wzrokiem.


A tu rzut na Stare Miasto i jego okolice. Z południowej strony zaraz za tymi okolicami Kraków się kończy (to nie złośliwość). Zabudowę ma niewysoką. U nas, jak to pisał Olgierd Budrewicz, każdy wolny skrawek "budzi złe instynkty inwestorów". Inny charakter, inne priorytety.


Przy zaporze na Dąbiu w środku wiosennej, choć trochę wietrznej zimy pływają sobie łabędzie. Jeszcze taki nie do końca wyrobiony, z szarymi plamkami, a już je mi z ręki. Nie tylko mi zresztą. Spasione są jak nie wiem, tylko jedzą, jedzą, jedzą... A karmiących nie brakuje.

Tyle z wędrówek po Kraku. Nie zawsze było wesoło. A to trzech typków wyskoczyło nie wiadomo skąd i ku swojej radości ot tak zbiło szybę w jakimś domu, a to podczas pstrykania jakieś drechy z samochodu zaczęły coś krzyczeć w sobie znanym języku, a to w tramwaju gość z Nowej Huty głośno opowiadał, jak to nie ma tygodnia, żeby nikt nie dostał nożem lub siekierą. Czyli jak wszystko inne ma swoje zady i walety. Można się mu przyjrzeć, można ciekawych kilka rzeczy dojrzeć, ale i tak najlepiej jest w Warszawie. Do której zresztą też warto się wybrać!

No ale wracamy już do siebie. Przesyłamy znak pokoju do wszystkich miast.

Komentuj (10)


13.01.2005 :: 01:03 Link
cinema bazar


Coś w stylu Centralny vs Złote Tarasy, tylko na mniejszą skalę. Kontrastów Ci u nas dostatek. Chaotyczne to miasto, miesza się tu wszystko jak nigdzie indziej. Można się do tego przyzwyczaić, BA!można polubić i nawet traktować troszkę jako pewnego rodzaju urok. Ale to i tak tylko jedna z niezliczonej ilości twarzy Warszawy.

Komentuj (1)


14.01.2005 :: 19:45 Link
bomberman?


Przy Rondzie ONZ pełno policji, pełno straży, karetki. Wszystko co potrafi jeździć na sygnale zatrzymywało się przy banku naprzeciw budowanego wieżowca Rondo 1. Wszyscy się gapili i patrzyli o co chodzi.


A co się stało, a gdzie, a kto, kogo i dlaczego? A nie wie pan o co chodzi? Wtedy jeszcze nie było wiadomo. Policja nie informowała, że w środku jest gość, który grozi zdetonowaniem bomby, którą niby ma przy sobie. A czy ma rzeczywiście to niewiadomo, bo ciągle tam siedzi.

Dopisane: nie miał.

Komentuj (3)


17.01.2005 :: 09:48 Link
60 lat minęło...

17 stycznia 1945 w południe ruskie i polskie wojska wkroczyły do Warszawy, oczyszczając ją z hitlerowskich resztek. Przez 3 poprzednie miesiące, po wygnaniu mieszkańców, stolica była systematycznie burzona. Rozkaz Hitlera brzmiał: "Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy". Wkrótce po upadku powstania przystąpiono do jego realizacji, i to w sposób niezwykle pedantyczny. Niszczono wszystko. Hitler mógł powiedzieć, że "Warszawa stała się tylko punktem geograficznym na mapie Europy". Miasto miało się już nigdy nie podnieść. Przez wszystkie lata okupacji zginęło około 800 tysięcy mieszkańców Warszawy, co stanowiło prawie 2/3 jej przedwojennej ludności.


(foto zeskanowane z albumu "Warszawa 1945")
Można powiedzieć, że 17 stycznia to tylko data zmiany jednego okupanta na drugiego. Ale to też początek najbardziej niesamowitego roździału w historii miasta, po roździale najtragiczniejszym. Nie było prądu, wody, dachów nad głową, gruzy sięgały wysokości 1. piętra, w samym sercu miasta ruin - pustynia na miejscu getta. Na ulicach ciągle jeszcze stały powstańcze barykady, widoczne były dziesiątki tysięcy mogił i nie pochowanych już ciał. Ruiny Warszawy były nie tylko ogromnym zbiorowym grobem, ale i wielkim polem minowym - w różnych miejscach zostawili Niemcy około 100 tysięcy min. A jednak wracali! Wracali, gołymi rękami odgruzowując ulice i ocalałe piętra. Wracali, budując na nowo życie. Wszystko trzeba było zaczynać od zera. Stolica śmierci powoli znów zaczynała żyć.

Komentuj (3)


18.01.2005 :: 00:11 Link
podrap mnie po chmurach


Od lewej: Intraco II, Marriott, FIM Tower. O ile dwa pierwsze wyglądają normalnie, to ten trzeci... eh, do najpiękniejszych nie należy. Stąd nie widać jego wesolutkiej elewacji. I bardzo dobrze, że nie widać.


Marriott i Intraco II, zwany też i Elektrimem, po 140 metrów. Dwie takie same bryły, chociaż dzieli je 9 lat (Intraco - 1979, Marriott - 1988). Oba z wcięciami na krawędziach i ciemnymi pasami. Przynajmniej ze sobą nie kontrastują i nie straszą siebie nawzajem, co w tym mieście wcale nie jest takie oczywiste.


5 - 10 - 15, zaraz się zacznie. I tak liczyć będą do 40. Wraz z anteną będzie to to miało 194 metry. Rondo 1, bo to o nim mowa, do końca roku może wpisze się w panoramę Warszawy. Wysokością przebije trzeci pod tym względem Intercontinental.


Ale szurniętego Warsaw Trade Tower Rondo 1 nie przebije. Drugie po Pałacu Kultury, trochę w oddaleniu od Centrum. Pokręcone, zbudowane przez Koreańczyków z Daewoo, którzy po kłopotach z pieniążkami budynku się pozbyli.


Widok z Pola Mokotowskiego, tuż przy Bibliotece Narodowej.


Komentuj (9)


19.01.2005 :: 18:45 Link
Małyszomania w Warszawie

Stanowczo potępiam wszelkie akty wandalizmu. Ale...


Na przystanku ktoś wygiął listwę i nabazgrał na niej "Małyszomania". Jakby ktoś miał wątpliwości co ów obrazek przedstawia, to napisane jest trochę wyżej "skocznia".

Komentuj (5)


21.01.2005 :: 18:36 Link
tym razem prawdziwa

Oprócz tej przystankowej jest jeszcze jedna skocznia, trochę bardziej prawdziwa...


...chociaż nie do końca sprawna. Tak naprawdę nie używana od wielu lat. Mieści się tu jakiś klub, Ośrodek "Skocznia Narciarska".


Skoczni wyraźnie czegoś brakuje. Pierwsze wybicie musi zatem nastąpić już na belce, zawodnik powinien skoczyć tak daleko, by dolecieć do istniejącej jeszcze części i z niej już oddać skok właściwy.

Komentuj (3)


23.01.2005 :: 00:41 Link
a za oknem śnieg

Wczoraj padało coś, co przypominało styropian. Dziś troszkę pruszyło, ale tylko trochę. Trawniki zrobiły się białe, lecz widać prześwity. Z początku chciałem dać te fotki licząc, że nikt się nie skapnie. Bo tak naprawdę to są sprzed dwóch miesięcy. Dokumentują pierwszy śnieg w Warszawie tej zimy, w bardzo przyjaznych regionach Szmulowizny.


Ulica Kawęczyńska, na której pętlę mają tramwaje 7 i 13, tuż obok Bazyliki. Kawęczyńska, Ząbkowska, a zwłaszcza Brzeska to ulice dość sławne, na których czasem strach spojrzeć w bramę. Tamtejszy folklor uległ trochę zmianie, jeśli nie zanikł w ogóle. Niby bandziorki jak były, tak i są. Z tym, że w trochę innym wydaniu - kiedyś cwaniaki ze swojego rodzaju kodeksem, dziś drechy bez większej ideologii.


Co roku słyszymy o niespodziewanym ataku zimy, której nadejście zaskoczyło warszawskich drogowców. W minionym roku nie było inaczej i po raz sto pięćdziesiąty miasto zostało sparaliżowane. Na zdjęciu zima niespodziewanie zaatakowała drzewa wzdłuż Aleji Tysiąclecia. Tuż przy zajezdni tramwajowej "Praga". I zupełnie z zaskoczenia!


Czarni na Białych. Póki co jeszcze spokój. Chwilkę później zaczęły się kłótnie i przepychanki, w pewnym momencie wyglądało to jak prawdziwa walka. Zupełnie tak, jakby i ptactwo zaczęło praktykować tak zwane ustawki.


Pisał mój ulubieniec Olgierd Budrewicz: "Może i wkradłaby się tu normalizacja zmieszana z nudą, gdyby nie skinheadzi z Kijowskiej, rycerze tasiemcowego bloku z sąsiedztwa stacji kolejowej Warszawa Wschodnia". A ów tasiemiec naprzeciw Wschodniego to najdłuższy blok w Warszawie. Czego jednak na zdjęciu nie widać, bo drzewa zasłaniają, a i widoczność kiepska przez te zaskakujące i niespodziewane opady.


W centralny punkt fotki władował się płatek śniegu. To tylko przystanek Aleja Tysiąclecia, na którym tramwaje często stają nawet na kilka minut, bo motorniczy się zmieniają. A że robią to momentami w iście żółwim tempie i jeszcze pogawędkę muszą sobie uciąć, to i postój dłuższy. Na lewo od torów wspomniana już zajezdnia.

Komentuj (3)


27.01.2005 :: 18:07 Link
z czystej przekory


Żarcik, żarcik.

Komentuj (5)


29.01.2005 :: 10:11 Link
nie do wiary!


A jednak taka godzina w sobotę istnieje - widziałem na własne oczy. Chociaż do tej pory zastanawiam się, czy to nie jest jakiś spisek czy inna mistyfikacja. Zdjęcia z porannych podbojów wkrótce.

Komentuj (5)


30.01.2005 :: 00:27 Link
sobota zaczęła się wcześnie

O 7:00 w nocy w sobotę przy Metrze Centrum... Stał się mały cud i jednak dotarłem na miejsce, choć nieco spóźniony. No to foty cztery zupełnie zwykłe, wylosowane z tłumu.


Rower już ktoś zastawił...


Centrum bezsensu, przerażającej głupoty i żałosnych kłótni o tak naprawdę nie wiadomo co. Jak każdy cyrk, Sejm jest okrągły. Często przyjeżdżają tu różni ludzie demonstrować swoje niezadowolenie, ale osoby siedzące tam w środku i tak mają to głęboko w organiźmie. O ile w ogóle są obecni na obradach.


Co ten pan robi? Aż pies się odwrócił. Zoom cyfrowy, no i to trochę widać.


Straż Miejska, zaraz obok stadionu e(L)ki.

I co z tego, że nie zachwycają. Amatorstwo w każdym pixelu, ale jest i przyjemność pstrykania. Do następnego.

Komentuj (3)


31.01.2005 :: 15:38 Link
za dużo nie widać

Pogoda paskudna. Z nieba leci nie wiadomo co, a widoczność ograniczona. Tak, to ta warszawska mgła, słynna nawet w Londynie.

Za nią właśnie znikły ostatnie piętra Pałacu Kultury. I przez nią pałac ów dziś przestał pełnić funkcję największego drogowskazu Polski - dziś z dala jest prawie niewidoczny.

Komentuj (3)



LINKI
[Warszawa]
stacjawarszawa -
stolica -
syrenigrod -
trzaskprask -
warszawa78 -
warszawiarnia -
warszawskifotoblog -
warszawsky -
wawajpg -
varszawsky -
[Częstochowa]
czestochowa -
[Gdańsk]
gdanski -
[Gdynia]
gdynia -
[Kraków]
cracow -
krakowski -
novahuta -
[Lublin]
lublin -
[Opole]
opole -
[Suwałki]
suwalki -
[Świdnica]
swidnica -
[Wrocław]
wroclawzwyboru -
wrocek -

[inne odwiedzane]
1978 -
awakening -
blindmelon -
boruta -
chudkiewicz -
gls -
golik -
grzęda -
grzybek -
mellos -
okuzwa -
otplog -
pit -
szafot -
senq -
taktowidze -
toys -
turi -

[linki warszawskie]  
...o Warszawie -
Autobusy i tramwaje -
Warszawa=Hobby
-
Warszawa 1939 -
Przewodnik do 1944 -
Powstanie 1944 -
Wieżowce Warszawy -
Wawa z kosmosu -




link ukryty