kilka słów do klawiatury?
[powrót na stronę główną]

 

Komentarze:
07.02.2006, 21:21 :: 84.10.78.163

Michał

Tylko niestety jakże jest to inne i brzydsze miasto niż było przed wojną... W wikipedii jest wręcz napisane że Warszawa bezpowrotnie straciła swą świetność :( Marzy mi sie, żeby kiedyś znowu była piekna, była pawiem wsród miast europejskich, tak jak to było kiedyś.
19.01.2006, 15:01 :: 149.156.58.136

k

oczywiscie w ostatniej chwili musieli to rozwalic niemcy wycofując się. a ruscy wyrównać to co przetrwało wojne-tak zeby sie nic nie wyrozniało. a ponad pol wieku pozniej gudzowaty robi to samo...głupota ludzi nie zna granic!
18.01.2006, 14:03 :: 81.205.62.180

sybrand van dijk

zdejmuje kapelusz i klaniam sie.

18.01.2006, 09:42 :: 81.210.22.235

a ja mam wiersz Tuwima taki akurat na dziś:

Ab Urbe Condita

Zaraz nazajutrz, tj:
Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc
Dziewięćset Czterdziestego Piątego,
Kiedy skwierczące miasto
Dogorywało, jak ofiarna jałowica na religijnym stosie
I tylko drgawkami kończyn świadczyło o życiu,
Które było śmiercią,
I dyszało, konając, czadem spalenizny,
Jak sierść całopalnego zwierzęcia;
I kiedy po drabinach dymu
Już się w niebiosa wspinała Warszawa,
Aby dalekim prapokoleniom
Na wysokościach
Zaświecić kiedyś mitem astralnym,
Ognistą legendą,
A tutaj zostać wygasłym kraterem,
Kraterem wulkanu do dna wykrwawionym -
Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc Dziewięćset
Czterdziestego Piątego,
Na rogu Ruin i Kresu,
Na rogu Gruzów i Śmierci,
Na rogu Zwalisk i Zgrozy,
Na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskiej,
Co padły sobie w płonące objęcia,
Żegnając się na zawsze, całując płomiennie -
Zjawiła się pękata warszawska babina,
Nieśmiertelna paniusia z chusteczką na głowie,
Postawiła, dnem do góry, skrzynkę na rumach,
Podparła ją - meteorem: jakimś szczątkiem Miasta
I zawołała nieśmiertelnym tonem:
"Do chierbaty, do chierbaty,
Do świeżego ciasta!"

Nie widziałem jej, ale widzę:
Łzy się toczą
Z jej - mimo wszystko - uśmiechniętych oczu.

Mogła się zjawić Niobą-Źałobą,
Furią wieszczącą, panią Hiobową,
Rachelą, dzieci swoje plączącą -
I też by jej uwierzono.

Mogła przyfrunąć wiedźmą na mietle
Czy upiorzycą w krwawiącym świetle
Dnia zgliszczowego -
I też by jej uwierzono.

Mogła - bajeczna Wielka Piotrzyca -
W patos jambiczny zestroić słowa,
Że nowy wstanie gród z rumowisk
"Na złość dufnemu sąsiadowi"-
I też by była prawdziwa...

Mogła stanąć na skrzynce wzniosłym monumentem,
Upozować się pięknie i zadeklamować:
"Per me se va nella citta dolente" -
I nikt by się nie zdziwił.

Ach, mogła wreszcie, Klio nie Klio,
Liwiusz w spódnicy,
Siąść na kamieniach wymarłej stolicy
I byle gwoździem na byle cegle
Wyskrobać tytuł:
"Od założenia miasta"---

Ale ona-inaczej:
"Do chierbaty, do chierbaty,
Do świeżego ciasta!"
Założycielko! Pionierko! Muzo!
Dziś - stuk i łomot w całej Warszawie
Ku twojej sławie!

Dziś każdy murarz każdą nową cegłą
Pomnik twój wznosi!
I cała Polska-paniusiu! paniusiu!-
Wieczność twą głosi.
Woła gdyński port
- sława!
Wołają warsztaty łódzkie
- sława!
Śląskie kopalnie i huty
- sława!
Wrocław - miasto wojewódzkie
- sława! sława!
Szczecin - miasto wojewódzkie
- sława! sława!
Sława królowej w koronie ruin,
Której na imię po prostu: Warszawa!

18.01.2006, 00:31 :: 83.24.46.100

Tom

Szacuneczek dla AK i AL oraz dla tych dobrych żołnierzy radzieckich!!! ps Kaaos napisz proszę lub wstaw link do informacji o przymusowej pracy Niemców :) (więźniów) przy odbudowie Warschau!!! Dziękuję ;)
17.01.2006, 23:44 :: 83.31.238.203

cucu

Szkoda tylko, ze nie powstała do końca taką jaką była - polską, a nie pseudoparodią Moskwy, jaką z niej zrobili komuniści...
17.01.2006, 16:44 :: 212.76.37.152

mahogany

Moim zdaniem najpiekniejsze jest to, ze Warszawa powstała z gruzów, i to własnie swiadczy o jej sile i pieknie ;)

61. rocznica


17 stycznia 1945 wojska radzieckie i polskie wkroczyły do Warszawy, wyludniałej pustyni ruin. Do ostatniej chwili hitlerowcy intensywnie "pracowali" nad paleniem i wysadzaniem tego, co ocalało z Powstania. Tuż przed ucieczką ze stolicy zdążyli jeszcze wysadzić w powietrze Pałac Saski, z którego został jedynie niewielki fragment z Grobem Nieznanego Żołnierza. Mówił jeden żołnierz: "Wielu z nas przeszło morze cierpień i patrzyło na inne okropności wojny. A jednak ten widok, widok już nie konającego, ale dosłownie zamordowanego miasta był dla nas straszny".
link ukryty